Karolina Perchacz Design – dekoracje z charakterem

Jak wyczarować niepowtarzalną atmosferę w swoim domu lub mieszkaniu? Jednym ze sposobów może być wykorzystanie wyjątkowych dekoracji, takich jak ciekawe dodatki czy niebanalne ozdoby. Tylko gdzie ich szukać? My zawsze rekomendujemy Wam wybór nietuzinkowych produktów od polskich marek. Przeczesując odmęty internetu, trafiliśmy na jedną z nich. Przed Wami Karolina Perchacz Design!

Karolina, zdradź nam, jak zaczęła się twoja przygoda z designem. Jak powstała marka Karolina Perchacz Design?

KP: Karolina Perchacz Design tak naprawdę powstała przez przypadek. Ostatni rok był dla mnie trudny. Walczyłam ze swoimi słabościami. Któregoś wieczoru, zupełnie przez przypadek trafiłam na obraz robiony metodą pouring i zaczęłam się zastanawiać, jak człowiek jest w stanie zrobić coś tak pięknego. Zaczęłam zagłębiać się w ten temat, ponieważ zawsze miałam „hopla” na punkcie obrazów. Z wycieczek zamiast magnesów na lodówkę, przywoziłam obrazki. Temat pouringu zaciekawił mnie na tyle, że stwierdziłam, iż muszę podjąć wyzwanie. Zamówiłam farby, płótna i milion innych rzeczy. Niestety na początku nic z tego nie wychodziło.

Skoro dzisiaj rozmawiamy – to nie poddałaś się?

Dokładnie tak. Kolejne tutoriale, próby i kolejne rzeczy wyrzucone do śmieci. Spędziłam setki godzin, zarywając nocki, żeby poznać kolejne ciekawostki i tajniki. Tak też doszłam do żywicy i tuszy alkoholowych. Początkowo część produktów zamawiałam za granicą. Teraz mam już polskie sklepy, gdzie się zaopatruje.

Czy tworzenie było dla Ciebie pewną formą terapii?

Tak to wtedy traktowałam. Była to próba zajęcia czymś głowy. Z czasem, gdy zaczęło mi to coraz bardziej wychodzić i znajomi zachwycali się i pytali o cenę, stwierdziłam, że może warto spróbować to sprzedawać. Na samym początku pomyślałam, że to będzie moja pasja. W końcu pracuję w „korpo”, a to będę traktowała jako odskocznię. Byłam ostatnią osobą, która pomyślałaby o zakładaniu firmy, ponieważ dobrze wiem, z czym to się wiąże. Jednak zaczęły powstawać nowe projekty, zapytania o warsztaty i … tak właśnie rozpoczęła się historia marki Karolina Perchacz Design.

Co daje ci tworzenie, projektowanie nowych przedmiotów?

Zawsze zazdrościłam ludziom, którzy robili coś dla innych. Byli osobami, które kreowały przestrzeń i dbały, aby żyło nam się lepiej. Na architekturę nie poszłam. Mój brat jest architektem i zawsze mu tego zazdrościłam. Teraz jestem bardzo szczęśliwa, że robię coś, co sprawia mi tak ogromną satysfakcję. Jestem dumna z tego, że ktoś może patrzeć na mój obraz, zrelaksować się przy nim. Albo, kiedy moja praca działa na kogoś pobudzająco i zachęca do działania. Najprzyjemniejszą częścią mojej pracy jest moment, kiedy np. dostaję sms lub email o treści „Pani Karolino, nie mogę napatrzeć się na tę tacę”. To bardzo motywuje mnie do działania.

Czemu postawiłaś akurat na dekoracje do domu?

Myślę, że założenie marki Karolina Perchacz Design i tworzenie takich produktów było spowodowane również tym, że zawsze potrafiłam wydać majątek na dekoracje do domu. Idąc po spodnie, potrafiłam wyjść z zapachem do mieszkania.

Tworzysz piękne produkty, które w mieszkaniach Twoich klientów często są dekoracją i ozdobą. Czym dla marki Karolina Perchacz Design jest dobrze zaprojektowany produkt?

Dobrze zaprojektowany produkt przede wszystkim ma być dla człowieka. Jeśli mówimy np. o meblu, to powinien być trwały i solidny. Z tym oczywiście wiąże się cena produktu. Za jakość musimy płacić. Chociaż nie zawsze chodzi o pieniądze. Czasami wystarczy zapytać, jakim budżetem ktoś dysponuje i często można znaleźć rozwiązanie, które zadowoli obie strony. Zaletą produktów oferowanych przez Karolina Perchacz Design jest to, że mogą mieć wiele zastosowań w codziennym użytkowaniu. Niesamowitą radość sprawia mi, kiedy dostaję od swoich klientów zdjęcia z moimi produktami w ich wnętrzach. Czasami są to domy lub apartamenty, o których większość z nas tylko śni – piękne, duże i urządzone ze smakiem. Wtedy czuję ciepło i dumę ze swojej pracy.

Czy brałaś już udział w projekcie, który szczególnie zapadł Ci w pamięć?

Na samym początku działalności Karolina Perchacz Design, czyli przełomu maja i czerwca zeszłego roku, zorganizowałam konkurs na profilu marki na Facebooku. Po tym konkursie zgłosiła się do mnie Pani Kasia z zapytaniem o obraz na zamówienie. To było pierwsze zapytanie i pamiętam, że byłam bardzo podekscytowana. W kolejnych wiadomościach okazało się, że obraz ma być z tuszy alkoholowych i w dodatku w rozmiarze 180 x 120 cm, czyli generalnie większym ode mnie. Rzuciłam się na głęboką wodę i przyjęłam zamówienie.

Po wpłaceniu zaliczki przez klientkę zaczęły się perypetie. Okazało się, że w Polsce nikt nie robi podkładów pod tusze na zamówienie, a standardowy papier syntetyczny, który można dostać od ręki, ma rozmiar 70 x 60. Przeszukałam chyba cały internet i znalazłam dwie firmy – jedną w Australii, a drugą w Rosji. Ludzie z Australii nic mi nie odpisali. Za to przyszła odpowiedź z Rosji. Zrobili wycenę, wskazali czas realizacji. Przelew został zrobiony i pozostało czekać. Po umówionym terminie dostałam informację, że z Rosji ciężko będzie wysłać coś o takich gabarytach i przesyłka będzie kosztować ok. 200 Euro.

Załamałam się. Udało mi się jednak znaleźć rozwiązanie. Napisałam do znajomych, którzy pracują w polskiej ambasadzie w obwodzie Kaliningradzkim. Przesyłka została wysłana właśnie tam, a następnie dostarczona do moich rodzinnych Bartoszyc, które znajdują się przy obwodzie Kaliningradzkim. Stamtąd musiałam wysłać je kurierem do Warszawy, ponieważ nie mieściła się do mojego samochodu. Ledwo wtargałam ją na drugie piętro budynku, w którym mam pracownię.

Zaczęłam tworzyć i nie było widać końca prac. Nie przespałam przez to kilku dobrych nocy. Po trzech tygodniach skończyłam. Obraz pojechał nad morze, a ja cieszyłam się, że będę miała na nowe farby. Byłam dumna z siebie, że się nie poddałam. To sprawiło, że jeszcze bardziej uwierzyłam w swoje możliwości. Uważam, że zawsze trzeba próbować, najwyżej nie wyjdzie. Ale jeśli już się uda, to satysfakcja będzie ogromna!

Jesteśmy pod wrażeniem! Powiedz nam jeszcze skąd czerpiesz inspirację? Twoje prace są bardzo kolorowe!

Chciałabym być oryginalna, ale chyba mi się nie uda. Jest to przede wszystkim natura, jej kolory, zapachy, formy i zmienność. Są to ludzie, ich ubiór i odzież. Inspiruje mnie również architektura, połączenie materiałów, kształty. Staram się dostrzegać w życiu szczegóły.  Mój wzrok zawsze przyciągały rzeczy/ludzie/miejsca,  które dla innych nie były oczywiste. Kocham naturę zaraz po deszczu, kiedy barwy są nasycone. Uwielbiam obserwować  przeróżne stworzenia. Patrzeć na to, jak funkcjonują i co budują. Uspokaja mnie to, pozwala przewietrzyć głowę i zrobić w niej miejsce na kolejne pomysły.

Wyobraźmy sobie, że Twoja przyjaciółka szuka ciekawej dekoracji do swojego mieszkania i pyta Cię o radę. Co byś jej doradziła?

Uważam, że zawsze trzeba kierować się tym, co my lubimy, co nam odpowiada, z czym czujemy się dobrze. Dom to nasz azyl. Tam mamy odpoczywać, tam spędzamy dużą ilość swojego czasu. W nim przeżywamy nasze emocje i życie, tam się wszystko rodzi. Oczywiście przy wyborze ważna jest kolorystyka, w końcu musi ze sobą to współgrać. Czasami też potrzebujemy bodźca, którym właśnie może być żywy obraz. Na pewno nie może być to przedmiot,  z którym czujemy się nieswojo.

Które produkty z oferty Karolina Perchacz Design Twoi klienci wybierają najczęściej? Tace czy obrazy?

Patrząc na swoją dotychczasową historie, mogę stwierdzić, że stanowczo lepiej sprzedają się tace. Odnoszę często wrażenie, że ludzie do obrazów podchodzą trochę jak do jeża. Podoba mi się, ale się boję. Najczęściej wynika to z tego, że nie wiemy jak go dobrać do wnętrza. Zauważyłam, że kiedy pojawiają się zapytania o obrazy na zamówienie, to zawsze jest to cos dużego, konkretnego. Ludzie boją się kombinować, łączyć ze sobą różne wielkości, kolory, faktury. Mam nadzieje, że kiedyś to się zmieni i prawdziwa sztuka zastąpi plakaty z aliexpress, a ludzie stają się odważniejsi. W końcu to nie jest coś na całe życie, zawsze możemy zmienić lub przewiesić w inne miejsce!

Czy zdradzisz nam swoje najbliższe plany?

Moje plany na najbliższą przyszłość to jeszcze jedna wielka niewiadoma. Powoli widzę, w jakim kierunku zmierzam, ale wiem, że to dopiero początek. Jestem cały czas spragniona poznawania i nauki nowych rzeczy, technik. Mam głowę pełną pomysłów, ale na rzeczy większe, funkcjonalne, potrzebne w naszym codziennym życiu. Na razie pomysły kiełkują, ale jest już tego zarys. Marzy mi się, żebym mogła skoncentrować się tylko na tworzeniu, nie musząc gdzieś indziej zarabiać. I marzę jeszcze, żeby w naszych wnętrzach było więcej koloru! Do tego będę dążyć.

Udostępnij ten artykuł

Zapisz się do newslettera

wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych powyżej danych w celu otrzymywania newslettera.

wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych od klientów PLN Design.

Wpisz szukane słowo i kliknij enter