Test bojowy: gimbal DJI Mobile 2 na Salone del Mobile

Szykujesz się do wyjątkowego wyjazdu. Co przygotowujesz? Walizkę, paszport i wygodne buty, aby móc zwiedzić wszystkie atrakcje, które są na Twojej liście. Jest oczywiście i nowy telefon, którym zrobisz setki wyjątkowych filmów, które później wylądują na Twoim Facebooku i Instagramie. Ale jak to zrobić, aby wszyscy znajomi zazdrościli Ci wypoczynku?

Można czytać specjalistyczne książki, oglądać tutoriale na Youtubie. A może wystarczy kupić… gimbala? Co to za urządzenie? To taki ręczny stabilizator obrazu, dzięki któremu wszystkie Twoje filmy będą nieporuszone. Nawet gdy idziesz lub biegniesz. Brzmi ciekawie, prawda?

Dzięki DJI Ars mieliśmy możliwość przetestować gimbal DJI Mobile 2 podczas naszego wyjazdu na Salone del Mobile do Mediolanu. To właśnie dzięki niemu udało nam się nagrać spacery po instalacjach artystycznych (fachowo nazwane Timelapsami) oraz wiele innych wyjątkowych materiałów.

Musimy Wam zdradzić, że urządzenie wywoływało niemałą sensację na ulicach Mediolanu. Wielokrotnie ludzie odwracali się za nami i słyszeliśmy za sobą głosy „o, dżimbal, dżimbal”.  Gimibal zwraca uwagę na siebie swoim wyglądem. Nie jest mały, ale skonstruowany jest w taki sposób, że tworzy spójną całość z zamontowanym na nim telefonem. Jego użytkowanie nie męczy ręki. Urządzenie można łatwo złożyć i szybko schować do plecaka czy torebki.

Wykonane jest z przyjemnego w dotyku plastiku i jesteśmy przekonani, że zniesie wiele wyjazdów bez ubytku na wyglądzie. Jako ciekawostkę powiemy Wam, że DJI Mobile 2 ma wbudowaną mocną baterię, której w ciągu całego, intensywnego dnia użytkowania nie udało nam się rozładować. Dodatkowo jest wyposażone w duże gniazdo USB. Spytacie po co? Dzięki temu urządzenie może szybko zmienić się w power bank, którym podładujecie swój telefon. W Mediolanie parę razy uratowało nam to skórę.

Czy w tej beczce miodu znalazła się przysłowiowa „łyżka dziegciu”? Przed wyjazdem musicie potrenować kalibrację telefonu, aby dobrze trzymał poziom. Nie jest to trudne, ale wymaga małej wprawy. Nagrane Timelapsy robią duże wrażenie, jednak to również będzie wymagało od Was krótkiego treningu. Możemy Wam podpowiedzieć, że nie ma co się spieszyć. Trzeba chodzić dosyć wolno. Ale w końcu będziecie na urlopie.

Zapytacie, czy wyobrażamy sobie przeprowadzać relację z kolejnego wydarzenia bez gimbala? Z ręką na sercu odpowiemy, że… nie! Jak to mówi powiedzenie, „człowiek przyzwyczaja się do dobrego” 🙂

Męska część zespołu PLN Design.

Udostępnij ten artykuł

Zapisz się do newslettera

Wpisz szukane słowo i kliknij enter