Edyta Draus – minimalistyczne plakaty od polskiej ilustratorki

Lubisz minimalistyczne grafiki z celnym komentarzem? Przed Tobą Edyta Draus – niezwykła artystka, działająca w sieci ze swoimi plakatami i pocztówkami. Jej minimalistyczne prace nawiązują do relacji z samym sobą, innymi, a także… kultury diet i fitness. Z ilustratorką porozmawialiśmy o jej drodze twórczej i głównych założeniach.

Twoja droga do plakatu nie była prosta – przez różne formy wyrazu, fitness i wiązanie tej tematyki ze sztuką. Co cię przekonało do tego, że to jednak plakat jest formą najlepszą dla ciebie?

Edyta Draus: Gdyby 10 lat temu ktoś mi powiedział, że będę sprzedawać swoje prace w postaci plakatów – nie uwierzyłabym. Pamiętam, jak wracałam do rysowania po naprawdę długiej przerwie i jak bardzo było to frustrujące. Nie miałam żadnego planu, ale wiedziałam, że chcę nadrobić prawie dekadę spędzoną na sali treningowej. Ilustracja w sieci dopiero kiełkowała, targów plakatu jeszcze nie było. Trening siłowy też dopiero po 2012 roku zyskał na wartości – wystarczy spojrzeć na ogromną popularność sportów sylwetkowych i wciąż rosnącą liczbę klubów fitness. Świadomość ludzi bardzo wzrosła. Dzisiaj nikomu nie trzeba tłumaczyć, że o ciało i ducha warto dbać równolegle.

Edyta Draus - W ogóle nie drapiesz mnie po plecach
Edyta Draus – W ogóle nie drapiesz mnie po plecach

Moje prace są kombinacją odręcznego rysunku, skanów kawałków papieru, czasami subtelnych apli lub tekstur i tego, co dla mnie najważniejsze, czyli tekstu. Zaczynałam od wydruków na płótnie, ale papier był mi zawsze bliższy. W plakacie jest lekkość i prostota. Każdy może mieć dzisiaj swój kawałek sztuki na ścianie.

Początkowo twoje grafiki istniały wyłącznie w sieci, wciąż cieszą się w niej niezwykłą popularnością. Jakie masz dziś podejście do przekładania sztuki w świat lajków, komentarzy i udostępnień?

Jestem niszowa, choć dla tych, którzy mnie znają – podobno bardzo rozpoznawalna. Jak na 10 lat w sieci nie mam zbyt wielu obserwatorów. Moje profile nie rozwijają się liniowo. Cyklicznie utykam i powstaję do kolejnego zakrętu. Miło jest być lubianą i podziwianą. Bardzo lubię dostawać od ludzi wiadomości na temat swoich ilustracji albo zdjęcia oprawionych plakatów. W chwilach zwątpienia albo przestoju pozwala mi to czuć się potrzebną.

Edyta Draus - Staram się, tylko słabo
Edyta Draus – Staram się, tylko słabo

Gorzej, jeśli człowiek staje się zakładnikiem lajków i zaczyna mierzyć nimi swoją wartość. Nie wierzę nikomu, kto prowadząc swoje konta w social mediach, mówi, że to go nie dotyczy. W sieci konfrontujesz się bez przerwy. Zależność od głasków i lęk przed krytyką budzą jednak demony. Świat przykręca ci wtedy kurek i wymusza zmianę podejścia. Deflacja ego boli jak wyrywanie zęba. Szczególnie jeśli całe dotychczasowe życie było oparte na potrzebie aprobaty i uznania z zewnątrz.

Twoje grafiki są bardzo subtelne, kameralne, wręcz minimalistyczne. Co inspiruje twój styl?

Przede wszystkim codzienność, zwyczajne życie, cisza, słowa, drugi człowiek. Szukam do wewnątrz, stąd moje osadzenie w emocjach. Nie lubię już nadmiaru środków i ozdobników, kompletnie do mnie nie pasują. Nie po drodze mi też z opowiadaniem, dosłownością i komercją.

Edyta Draus - Gdzie byłaś? Na diecie
Edyta Draus – Gdzie byłaś? Na diecie

Kameralność i oszczędność moich ilustracji wynika z nienadmiarowego życia, jakie prowadzę. Dużo czasu spędzam sama. Moi bohaterowie też są wycięci z tła. Występują pojedynczo albo we dwójkę, bo dla mnie trzy osoby to już tłum, a w tłumie trudno o prawdziwe relacje i kontakt ze sobą. Mimo upływu lat wciąż dużą trudność sprawia mi oddzielenie cudzych emocji od własnych. Nastroje chłonę jak gąbka. Trochę inaczej jest na targach, które bardzo lubię. Tam tłum nie jest przypadkowy, przez co aż tak nie pochłania.

Twoje prace bardzo mocno skupiają się na emocjach – można powiedzieć, że każdy plakat jest mini historią o relacjach międzyludzkich. Co cię skłania ku tej tematyce?

W moim odczuciu nie ma nic ważniejszego. Relacje z ludźmi rzutują na wszystko, o tej najważniejszej ze sobą nie wspomnę. Inteligencja emocjonalna to wielki skarb. O tym, jak bardzo pożądany, wiedzą szczególnie ci, którzy z mamą i tatą mieli pod górkę.

Edyta Draus - Endorfiny to ja mam od leżenia
Edyta Draus – Endorfiny to ja mam od leżenia

U mnie to wciąż bolesny punkt i pięta achillesowa. Mam silne Ryby w kosmogramie, stąd hiperwrażliwość, ale i cykliczne doświadczanie pustki. Za każdym razem potrzebuję mnóstwo energii, siły i wiary, żeby ją przezwyciężyć. Kiedyś nieświadomie wypierałam albo zaśmiewałam niewygodne emocje. Dzisiaj jestem na nie trochę bardziej pojemna.

Wspominasz, że przez dodanie słowa pisanego do plakatów stają się one dla ciebie formą kontaktu z ludźmi. Jak chciałabyś, żeby on wyglądał?

Piszę te listy do świata, ale niekoniecznie puszczam w eter. Wymarzony kontakt to ten oparty na wzajemności, przepływie, wymianie i inspiracji. To równowaga w dawaniu i braniu. Ostatnio ktoś mnie zapytał, czy to, co robię, rozwiązuje czyjś problem. Bardzo mnie to zatrzymało, zwłaszcza w kontekście obecnej sytuacji na świecie. Nie jestem zdania, że wszystko, co robimy, musi zawsze czemuś służyć, ale na pewno warto zadawać sobie takie pytania. Tak, mam ogromną potrzebę wyjścia do świata z czymś nowym i wierzę, że życie mnie znowu zaskoczy.

Można powiedzieć, że twoje grafiki wpisują się w nurt komentarzy społecznych – głównie wokół emocji, relacji, zdrowia psychicznego, ale także fizyczności, świata diet i treningów. Traktujesz swoją twórczość w kategoriach sztuki zaangażowanej?

Poruszam pewnie jakieś czułe struny, ale nigdy nie widziałam siebie w tym nurcie. Świadomie unikam komentowania spraw społeczno-politycznych, bo tu nic nie jest takie, jak się wydaje. Nie interesuje mnie czubek góry lodowej, a to, co pod powierzchnią. Mam taki rysunek z krukami “Codziennie od nowa prześcigamy się w słowach”, który jest właśnie o tym. W sieci i w życiu publicznym roi się od ekspertów, ale niewiele z tego dyskursu wynika. Jestem zdania, że prawdziwie angażować się i dawać można tylko z pełni. Brak rodzi tylko więcej braku. Właśnie dlatego nie potrafimy się dogadać i jeśli trzeba – odpuścić.

Edyta Draus - Chujowo, ale stabilnie
Edyta Draus – Chujowo, ale stabilnie

Kim jest Edyta Draus?

Edyta Draus – absolwentka grafiki warsztatowej na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, z wyboru – rysowniczka. Jej znakiem rozpoznawczym jest oszczędność formy, mocna kreska i krótki, refleksyjny komentarz. Interesują ją emocje. Swoje ilustracje najchętniej drukuje w postaci plakatów i kartek pocztowych.

Edyta Draus
Edyta Draus – foto Jowita Trzcielińska

Artystka: Edyta Draus | edytadraus.pl
Zdjęcia: Monika Stachowska

Zobacz również: Joasia Fidler-Wieruszewska – designerka multidyscyplinarna | Nomad Ceramics – ceramika artystyczna

Edyta Draus - Reclaim
Reclaim
Edyta Draus - Nad morze byś mnie zabrał
Nad morze byś mnie zabrał
Edyta Draus - Cieszę się życiem na smutno
Cieszę się życiem na smutno
Edyta Draus - Całuj i idź po wino
Całuj i idź po wino
Edyta Draus - Bądź moim natchnieniem
Bądź moim natchnieniem
Edyta Draus - A co jeśli jutra nie ma? Zjem cały
A co jeśli jutra nie ma? Zjem cały
Udostępnij ten artykuł
Zapisz się do newslettera

wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych powyżej danych w celu otrzymywania newslettera.

wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych od klientów PLN Design.

Wpisz szukane słowo i kliknij enter