Opolskie Dziouchy – czyli jak promować lokalne rękodzieło

Uwielbiamy projekty, które wspierają i promują lokalnych twórców. Nasze poszukiwania zaprowadziły nas na Opolszczyznę, gdzie znaleźliśmy markę o ciekawie brzmiącej nazwie Opolskie Dziouchy. Kim są, czym się zajmują i dlaczego to co robią, jest takie fajne? Przeczytajcie naszą rozmowę z Sandrą Murzicz.

Wasza marka ma bardzo intrygującą nazwę. Opowiesz nam jak powstały Opolskie Dziouchy?

Marka Opolskie Dziouchy powstała w 2015 roku, ale pomysł na otworzenie takiej działalności chodził mi po głowie już wcześniej. Można powiedzieć, że wszystko rozpoczęło się we Francji.

Czyli sprawdza się powiedzenie, że wyjazdy poszerzają horyzonty?

Zajmowałam się wtedy współpracą międzynarodową i na jednym z pierwszych wyjazdów do Francji Pani Prezydent Rady Regionalnej Burgudnii obdarowana filiżanką we wzór opolski stwierdziła „cudownie, mam dziesiątą do kolekcji”. Jak to możliwe, że region z takimi tradycjami jak Opolszczyzna ma tylko jeden wzór filiżanki tradycyjnej, który znają już wszyscy? – pomyślałam. I to nawet we Francji.

Postanowiłaś promować Opolszczyznę?

Tak właśnie powstał pomysł, żeby zaangażować artystów i twórców z województwa opolskiego do stworzenia pamiątek z regionu. Wymarzyłam sobie, że będą powstawać na miejscu, będą użyteczne, a przy tym będą nawiązywać trochę do popkultury. Stąd właśnie pierwsze projekty toreb z logo nawiązującym do Coca-Coli czy koszulka Opolskie Dziouchy w stylistyce Wonder Woman.

Kto obecnie tworzy Opolskie Dziouchy?

W tym momencie Opolskie Dziouchy to kilkanaście dziewczyn, które w ramach tego projektu mogą zaprezentować swoją twórczość światu. Z nami dziewczynami jest tak, że mamy małą wiarę w swoje umiejętności. Choć często tworzymy piękne rzeczy, to uważamy, że nikogo specjalnie to nie interesuje. To częsty problem nawet wśród twórczyń, które wygrywają różne konkursy.

Jednocześnie promujecie region i wzmacniacie wiarę we własne umiejętności?

Docenienie przez osoby, które chcą mieć ich twórczość u siebie lub podarować ją bliskiej osobie jest bardzo ważne. Mamy dziewczyny, które malują porcelanę i uczą innych tego fachu podczas warsztatów. Ważną częścią Opolskich Dziouch są graficzki, które tworzą plakaty, broszury czy logotypy z wykorzystaniem naszych tradycyjnych wzorów. Mamy także dziouchy od zdobienia pierników. Równie ważna okazała się profesjonalna fotografia i filmy, które pokazują naszą twórczość. Dopełnieniem jest nasz blog o kulturze Opolszczyzny i profile w mediach społecznościowych.

Opolska porcelana ma swoją niekrótką historię, mimo to zdecydowałaś się odejść od tego tradycyjnego wzoru?

Chciałam odejść od tradycyjnej porcelany we wzór opolski, która u nas kojarzyła się już trochę z kredensem babci. Zestaw takiej porcelany był bardzo popularny w latach 80-tych jako prezent śluby czy pamiątka dla zagranicznych gości. Ciekawostką jest, że wazon w ten wzór dostał nawet Kim Dzon II podczas wizyty w Polsce!

Produkty wytwarzane przez Opolskie Dziouchy to połączenie klasyki z nowoczesnością?

Na początku pojawiły się projekty młodzieżowe. Zależało nam na tym, żeby o Opolszczyźnie zrobiło się głośno i te koszulk      i i torby bardzo nam w tym pomogły. Młodzi ludzie podróżując po świecie, zaczęli robić sobie w nich zdjęcia i przysyłali je do nas. Mieszkańcy Opolszczyzny  zaczęli być dumni z tego miejsca i tej kultury.

Klasyczny wzór opolski nadal przewija się w Waszych produktach?

Czas pokazał, że nie było ucieczki przed porcelaną we wzór opolski. Klienci sami zaczęli się jej domagać. Młode twórczynie przekonały mnie wtedy, że warto ten tradycyjny, kolorowy wzór przenieść na porcelit kolorowy i zaprezentowały wzór w kolorze białym. To było coś zupełnie nowego i przy tym bardzo współczesnego. Bardzo spodobały mi się te wzory w wersji glamour. Cieszą się powodzeniem, jednak ta tradycyjna porcelana, w lekko odświeżonej wersji, nie ma sobie równych.

Co jest ważne przy tworzeniu rękodzieła?

Wydaje mi się, że autentyczność i pasja. W Opolskich Dziouchach szalenie dbamy o każdy szczegół. Nie wypuścimy z pracowni filiżanki nawet z najmniejszą ryską, a przy rękodziele niestety często się to zdarza. Ludzie zaczynają doceniać rzeczy unikatowe, stworzone specjalnie dla nich. Do tego pasja, która sprawia, że nie myślimy o zarobku. Ważne jest dla nas przekazanie kultury naszego regionu kolejnym pokoleniom, żeby folklor nie kojarzył się tylko z obciachem.

Wspominałaś o problemach przy produkcji rękodzieła. A co z projektowaniem? Co decyduje o tym co finalnie zostanie zaprojektowane?

Mamy proste kryterium – robimy to, co same chciałybyśmy mieć albo podarować bliskim. I to najczęściej się sprawdza. Nasze dziewczyny interesują się popkulturą, modą i sztuką. Dlatego każda kolekcja nawiązuje do aktualnych trendów. Była już kolekcja w kolorach wrzosu, filiżanki z dodatkiem farby złotej czy platynowej. Do tego mamy bzika na punkcie funkcji użytkowej naszych produktów.  W naszej ofercie nie ma chyba niczego, czego nie można by na siebie założyć (koszulki, torby, śpioszki), z czego wypić (kubki, filiżanki) albo zjeść (miody z Maciejowa czy pierniki na wzór opolski). Ostatnio nawet stworzyłyśmy mydełko w stylu zero waste.

Oprócz promowania Opolszczyzny dbacie również o ekologię?

Ten aspekt jest dla nas niezwykle ważny. Dlatego robimy rzeczy najwyższej jakości – nasze koszulki szyte są na Śląsku z wysokiej jakości bawełny. Sama swoją noszę już czwarty rok. Solidnie wykonana porcelana przetrwa kolejne pokolenia i do tego można ją myć w zmywarce. Nasz świat jest zawalony niepotrzebnymi śmieciami.

Tu dochodzimy do aspektu ceny. Produkt dobrej jakości musi kosztować, prawda?

Nie ukrywamy, że tworzymy unikatowe. Porcelana, farby, wypał w piecu, transport, koszty prowadzenia firmy i sklepu internetowego – to wszystko wpływa na cenę. Na początku obawialiśmy się, że wyższe ceny mogą sprawić, że pomysł nie chwyci. Okazało się jednak, że klienci docenili naszą pracę i twórczość. Wolą uzbierać na ręcznie malowaną filiżankę, niż kupić dwudziestą taką samą za kilka złotych, która za chwilę będzie do wyrzucenia. Mam wrażenie, że powoli rośnie świadomość, że lepiej kupić jedną rzecz dobrej jakości, niż zagracać mieszkanie stertą nieużytecznych przedmiotów.

Nie spytaliśmy Was jeszcze o inspiracje. Wiemy, że szukacie jej w popkulturze.

W Opolskich Dziouchach inspirację czerpiemy właściwie ze wszystkiego. Początkowo była to właśnie popkultura. Projekty grafik na koszulki i torby miały się kojarzyć nie tylko lokalnie. Wiem, że przy malowaniu porcelany dziewczyny inspirują się modą i aktualnymi trendami lajfstajlowymi. Jednak chyba największą inspiracją przy tworzeniu kompozycji kwiatowych daje przyroda i pory roku. Wiosna to moment, kiedy wszystko budzi się do życia, więc jest łatwiej. Ale również jesień czy zima potrafi zainspirować do stworzenia małych, lecz wyjątkowych dzieł sztuki.

Wyobraźmy sobie, że chcemy obdarować bliską osobę rękodziełem wykonanym na Opolszczyźnie. Co byście nam doradziły?

Sam fakt, że szukacie przedmiotu od artysty czy rękodzielnika to już wiele. Wspieranie osób, które tworzą piękne przedmioty z potrzeby serca, a nie tylko dla zysku to ważna sprawa. I nie chodzi tu tylko o kwestie finansowe, ale o zwykłe docenienie. Na naszym blogu prowadzimy cykl wpisów #dobreBoOpolskie, gdzie można dowiedzieć się więcej o rękodziele z Opolszczyzny, które staramy się promować.

Zdradzicie nam swoje najbliższe plany?

Nie powinnyśmy zapeszać, ale o niektórych naszych planach już gdzieś wspominałyśmy, więc możemy się pochwalić. Nasz projekt rozrósł się „społecznie” i jesteśmy w trakcie zakładania fundacji, więc nowe wyzwania przed nami. Jesteśmy też w trakcie procedury wpisania kroszonki opolskiej i wzoru opolskiego na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Chcemy, żeby opolska kultura podbiła świat!

Udostępnij ten artykuł

Zapisz się do newslettera

Wpisz szukane słowo i kliknij enter